Reklama: Coraz bliżej do tego wielkiego dnia

Data: Marzec 7th, 2010 Dział: Inne

Z dnia na dzień było coraz bliżej do tego wielkiego dnia, czyli do ślubu. Jednakże przed ślubem moje przyjaciółki postanowiły sprawić mi niezapomniany wieczór panieński tak, żeby ta ostatnia noc mojej wolności była nocą niezapomnianą. Troszkę się obawiałam, tego co dziewczyny wykombinują, bo znam już je na tyle, żeby móc stwierdzić jak bardzo są szalone,ale jednak moje obawy były bezpodstawne – była to naprawdę wyjątkowa i gorąca noc, ale z zachowaniem rozsądku. Oczywiście jak przed każdym wypadem na miasto trzeba było się odpowiednio przyszykować, ubrać, pomalować, co nam trochę zajęło czasu – bo wkońcu ta noc nalezała do nas a raczej do mnie, więc trzeba było się bardziej przyłożyć. Poszłyśmy do klubu, gdzie wszystko już na mnie czekało…loża, drinki, prezenty i…mega niespodzianką był striptizer, którego dziewczyny wynajęły na ten wieczór dla mnie. Trochę mnie to zszokowało,bo nigdy żaden mężczyzna dla mnie nie tańczył a tu proszę…wręcz spełnienie moich marzeń :D striptizer przebrany za kowboja i tak szczerze mówiąc, muszę przyznać, że był nawet całkiem niezły, bardzooo męsko wyglądał, a jego klata aż zapierała dech w piersiach. Swoje show zaczął standardowo od pokazu tanecznego podczas którego atmosfera była gorąca, a jeszcze bardziej gorąco zrobiło się jak był punkt kulminacyjny jego występu,czyli numer z krzesełkiem na które zaciągnął mnie striptizer-kowboj (już tylko ubrany w sam kapelusz i stringi, bo spodnie zostały zdarte z niego przez moje przyjaciółki), wziął moje dłonie i muskał nimi swoje rozgrzane i opalone ciało jednocześnie tańcząc przede mną. To było coś! Czułam jak mi ciśnienie rośnie i wszystko we mnie pulsuje. Niesamowite uczucie! I gdyby nie to, że za tydzień wychodziłam za mąż to naprawdę z takim facetem mogłabym zgrzeszyć nie raz :D Gdy już niestety show zostało zakończone, Kuba, bo tak miał na imię nasz striptizer, powiedział, że tak dobrze bawiących się klientek już dawno nie miał, bo faktycznie, trzeba przyznać, że moje koleżanki też nieźle dały czadu ;) no i życzył nam dalszej dobrej zabawy, która oczywiście taka była – piłyśmy, tańczyłyśmy aż do zamknięcia klubu, a na drugi dzień męczył nas kac, ale na szczęście nie moralny ;) a dzisiaj jestem już szczęśliwą mężatką, co nie zmienia faktu, że z chęcią zaszalałabym jeszcze ze striptizerem takim, jakiego miałam na wieczorze panieńskim :D

Tags:

Comments are closed.